Technologiczne, Gadżety, Telefony Komórkowe, Pobieranie Aplikacji

Sąd Najwyższy staje po stronie Google w przełomowej decyzji

Uwaga: Poniższy artykuł pomoże Ci w: Sąd Najwyższy staje po stronie Google w przełomowej decyzji

W poniedziałek wielu użytkowników i firm odetchnęło z ulgą 52021 r., kiedy Sąd Najwyższy ogłosił, że stanął po stronie Google w sprawie o naruszenie praw autorskich.

Google bronił wykorzystania przez siebie kodu, do którego prawa autorskie posiada Oracle. Argument Oracle wynikał z faktu, że Google skopiował kod bez pozwolenia.

Kiedy Google tworzyło Androida w 2007 roku, polegało na części kodu z platformy Java firmy Oracle. W rezultacie Oracle wszczął pozew przeciwko Google. Domagali się wielomiliardowego odszkodowania za rzekome naruszenie.

Ostatecznie Sąd Najwyższy podzielił stanowisko sześć do dwóch na korzyść Google. Wyjaśnili, że wykorzystanie kodu przez Google podlega doktrynie „dozwolonego użytku”.

Sprawa ta zaczęła się dziesięć lat temu, a jej wyniki przypominały ping-ponga. Pierwsza runda sprawy została rozstrzygnięta dla Google. Sędzia odrzucił roszczenie Oracle dotyczące praw autorskich. Decyzja ta została ostatecznie uchylona w wyniku odwołania. Później w kolejnej decyzji ława przysięgłych stanęła po stronie Google, ale inny sąd apelacyjny nie zgodził się z decyzją tej ławy przysięgłych.

Decyzja ta ma poważne konsekwencje prawne dla wielu firm cyfrowych, które polegają na uczciwym korzystaniu z kodu przy tworzeniu treści, usług lub innych produktów cyfrowych.

Znaczenie orzeczenia Sądu Najwyższego

Według pozewGoogle korzystało z „części [of code] która umożliwia programiście wywołanie wcześniej napisanego oprogramowania, które wraz ze sprzętem komputera będzie wykonywać dużą liczbę określonych zadań.

Zasadniczo Google korzystał z interfejsu API. API oznacza „interfejs programowania aplikacji”. Interfejsy te umożliwiają dwóm różnym programom interakcję ze sobą.

Interakcja API umożliwia łączenie aplikacji i przeciąganie danych z jednego oprogramowania do drugiego, co pozwala na łatwiejszą interpretację i wyświetlanie tych danych.

Zasadniczo Google został pozwany za używanie interfejsu API do pobierania wcześniej napisanego kodu.

Pełne oświadczenie sędziego Breyera na temat tej decyzji brzmi:

„Oracle America, Inc. jest obecnym właścicielem praw autorskich do Java SE, programu komputerowego korzystającego z popularnego języka programowania Java. Google bez pozwolenia skopiowało część tego programu, część umożliwiającą programiście wywołanie wcześniej napisanego oprogramowania, które wraz ze sprzętem komputera będzie wykonywać dużą liczbę określonych zadań. Sądy niższej instancji rozważały (1) czy właściciel Java SE może mieć prawa autorskie do części skopiowanej przez Google oraz (2), jeżeli tak, czy kopiowanie przez Google stanowiło mimo to „dozwolony użytek” tego materiału, zwalniając w ten sposób Google z odpowiedzialności za prawa autorskie. Federal Circuit orzekł na korzyść Oracle (tzn. że część podlega prawom autorskim, a kopiowanie przez Google nie stanowi „dozwolonego użytku”). Dokonując przeglądu tej decyzji, dla celów argumentacji zakładamy, że materiał podlegał prawom autorskim. Uważamy jednak, że sporne kopiowanie mimo wszystko stanowiło dozwolony użytek. Dlatego kopiowanie przez Google nie naruszało prawa autorskiego”.

Jak rozegrała się sprawa Sądu Najwyższego

Ze względu na śmierć sędzi Ruth Bader Ginsburg tylko ośmiu sędziów mogło rozpatrzyć sprawę, gdy została ona przedstawiona w październiku 2020 r. Ponieważ sprawa została przedstawiona przed złożeniem przysięgi Amy Coney Barrett, nie brała ona udziału w podejmowaniu ostatecznych decyzji w tej sprawie.

Jakie są konsekwencje tej decyzji?

Decyzja ta ustanawia precedens prawny, który chroni firmy przed pozwami za samo użycie interfejsu API do pobrania wcześniej napisanego kodu.

Jury nadal nie rozstrzygnęło, co stanowi dozwolony użytek w przypadkach, gdy programista mógł bezprawnie skopiować kod pobrany przez interfejs API.

W tym konkretnym przypadku Google zostało usprawiedliwione. Sąd Najwyższy stanął po ich stronie i ustalił, że specyficzny rodzaj wykorzystania kodu, o który pytano Google, jest chroniony przez doktrynę dozwolonego użytku.

Rzeczywiście wiele firm odetchnęło z ulgą, bo decyzja poszerzyła zakres dozwolonego użytku. Teraz chroni użycie interfejsu API do pobierania danych.

Rozważmy następujący scenariusz: masz prawa do zdjęcia po zakupie praw za pośrednictwem firmy takiej jak Shutterstock.

Ale w wyniku pewnego łańcucha zdarzeń pobierasz dane przez interfejs API, który zawiera zakupione zdjęcie.

Shutterstock pozywa i twierdzi, że nie masz prawa do wyświetlania wspomnianego zdjęcia za pośrednictwem interfejsu API.

Dzięki tej decyzji Twoje zachowanie będzie bezpiecznie chronione zgodnie z doktryną dozwolonego użytku.

Nasze podejście

Uważamy, że orzeczenie Sądu Najwyższego jest w tej sprawie logiczne i rozsądne. Nie uważamy, że firmy powinny być karane za używanie kodu poprzez API w swoich projektach.

W przypadku Google uważamy, że coś tak nieszkodliwego nie powinno być przedmiotem ścigania policji w drodze pozwu.

My też uważamy, że to przypadek kwaśnych winogron, w którym druga firma zobaczyła, ile Google zarobił na oprogramowaniu, które stworzyła za pomocą API, i zgorzkniała, że ​​sama na to nie wpadła.

Niemniej jednak ta decyzja ma daleko idące konsekwencje i naszym zdaniem ostatecznie skutkuje stworzeniem bardziej przyjaznego twórcom i konkurencyjnego ekosystemu kreatywnego.

Table of Contents